(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Maciej Włodarczak - O sobie

Programowania uczyłem się od małego szkraba, który na ekran telewizorka, podłączonego pod Atari 130XE patrzył przez ramię na wpisywany na ekranie kod, który wykona jakąś akcję - np. wyświetli błyskawice (do dziś ją pamiętam - nie poruszała się tylko mieniła, a z głośnika było słychać powtarzający się trzask). Posiadałem jedną wówczas książkę i metodą prób i błędów w końcu opanowałem na tyle Basic-a, aby pisać programy samodzielnie i zapisywać je na taśmach. Wprawdzie jako dziesięciolatek kod maszynowy był dla mnie zagadką - co nieco utrudniało tworzenie grafiki jakiejkolwiek na tą platformę, ale za to pierwszy ogień zapłonął (pamiętam do dziś jak siedziałem i próbowałem zrozumieć tajemnicze cyfry polecenia REM). Po kilku latach zabawy dostałem w prezencie Amigę. Niby fajnie, gry ładniejsze, ale częściej chyba wyciągałem Atari, bo nie potrafiłem ogarnąć gdzie mógłbym cokolwiek tam zakodować. Niby w pamiętnym Workbench coś tam było, ale to coś to była dla mnie magia, której wtedy nie rozgryzłem. To były czasy, kiedy w Polsce Internet nawet jeszcze nie raczkował, więc i dostęp do wiedzy był mocno ograniczony.. Z Atari najbardziej utkwiła mi piosenka w Cannon Fodder, gdyż był to pierwszy głos jaki słyszałem na komputerze i program Paint Brush. W końcu jednak stało się - dostałem PC i niedługo później wdzwaniany Internet. Pierwszy pulpit i krótkie omówienie informatyka, który nam złożył wspomniany komputer - magia, nic z tego nie wiedziałem. Po 2-ch dniach od nowego nabytku informatyk zabrał komputer do siebie, by wykonać reinstalację systemu, którego wtenczas rozbroiłem.. Gry fajne, znowu lepsza grafikla, ale ponownie czegoś brakowało.. Zdobyłem Turbo Pascal 7.0, chyba gdzieś na giełdzie Adams w Poznaniu.. Przychodziłeś z dyskietkami i na miejscu otrzymywałeś gry i programy jakie sobie wymyśliłeś.. Pascal zawładnął mną bez reszty. Na nim uczyłem się później nawet Assemblera. W tym czasie chyba napisałem najwięcej programów.. liznąłem demoscenę - nigdy się nie pochwaliłem publicznie animacjami, ale za to z fascynacją oglądałem Gamblera. Pamiętam magiczne przerwanie 13h, które było właśnie krokiem milowym w kierunku tworzenia grafiki. Uwielbienie nad Pascalem była na tyle silna, że kolejnym językiem był Object Pascal z Delphi. C było dla mnie niczym wtedy w porównaniu do Pascala, którego znałem praktycznie w całości. Na Delphi powstało wiele programów i różne gry oparte na tablicach, przestrzeniach tworzonych w 2D, a później na bibliotekach OpenGL i DirectX, który nareszcie dał kopa do prędkości - nim poznałem funkcję ScanLine i zająłem się obróbką obrazów używając macierzy. W tamtych czasach jednak wiele większych projektów nie potrafiłem skończyć, bo w połowie już chciałem pisać coś innego - powstały Scrabble, Kółko i Krzyżyk, Arkanoid,  różne teleturnieje, edytory tekstów i grafiki itp. W zasadzie często tylko po to siadałem do komputera, by coś sklecić (no... nie uniknąłem gier, w które w pewnych momentach grałem nałogowo - Wolfenstein Enemy Territoy czy np. Civilization 2).. Później za sprawą znajomego, który napisał Kulki w Delphi i dostał za to wyróżnienie od jakiegoś czasopisma, zacząłem się uczyć HTML - znajomy miał stronę ze swoimi projektami i to był bodziec. Znaczniki były nudne, ale na szczęście istniał JavaScript i PHP, który urozmaicał wtedy sporo. Było to prawie 10 lat temu. Nim upubliczniłem pierwszą stronę w sieci, minęło kilka lat (w 2005r) - zawsze miałem jakieś kompleksy jeżeli chodzi o chwalenie się projektami.. dlatego strona powstała 2 stycznia - po imprezie, wielkiej kłótni i jako postanowienie noworoczne, które skończyło się tak szybko jak się zaczęło.. ale strona jest do dzisiaj, choć oparta m.in. na Microsfotowym JS przez co nie wyświetla się poprawnie w innych przeglądarkach :) W tym okresie były studia, nauka C# i później praca inżynierka - tak poznałem Javę, która była moją kolejną ukochaną platformą. Pamiętam, że projekt na inż-a powstawał wtedy jeszcze bez NetBeans, bo nie chciałem iść na łatwiznę.. Przez tą głupotę straciłem wakacje na napisanie projektu, ale się wybroniłem i dostałem na Politechnikę. W zasadzie powinienem się cieszyć, bo dołączyłem do grona studentów na najbardziej wówczas modnym kierunku Sieci Komputerowe i Systemy Rozproszone, ale w praktyce okazało się to zgubne. Zresztą - wtedy byłem jeszcze "dzieciakiem", który miał problem z dotarciem do uczelni - po roku zostawiłem studia, bo uznałem, że znaczek inż. mi starczy w zupełności. W tamtym czasie dominował u mnie Linux -. nawet routera nie miałem w domu, a serwer postawiony na Slackware / Później Ubuntu LTS na którym było wszystko co mi wpadło do głowy - dysk sieciowy samba, antywirus avclam, firewall iptables, serwer apache, serwer smtp (curl?), itp. Chyba wtedy poznałem ANSI C i Perla i polubiłem programowanie wielowątkowe - tworzysz kilka procesów (podprogramów), które w cudowny sposób razem współpracują. Przez 2 lata serwer działał nieźle, aż w końcu znormalniałem i kupiłem router :) W tym czasie, czyli coś koło 2006 roku historia programowania się kończy. Poznałem biegle Pascala, Delphi, Java, Java Script, PHP,  ASP, ASP.NET, Ansi C, C++ (bardziej za sprawą C#, którym się zresztą wypromowałem swojego czasu), (X)HTML, CSS, PHP, JS, Java Script, Action Script (Macromedia Flash), Perl, ... i niewiele z tego pamiętam poza teorią, której chyba nie sposób zapomnieć...